środa, 21 grudnia 2016

Kuzynki z przypadku, siostry z wyboru !

 Znowu piszę późną porą. Ale zdałam sobie sprawę, że mam większą wenę. Chyba każdy tak ma, że zanim się położy, to analizuję swój dzień. Pozwólcie, że przeanalizuję swój.
Zauważyłam, że kiedy prowadziłam tego bloga z Karoliną było większe zainteresowanie.
Przypadek ? Nie sądzę !
Ale może zacznę od początku.

Dawno, dawno temu za górami, za lasami w niewielkim punktowcu żyła sobie mała dziewczynka z rodzicami. Pewnego dnia, oglądając stare zdjęcia, dowiedziała się że ma kuzynów, których nie pamiętała. Bardzo chciała się czegoś o nich dowiedzieć, więc pytała po kolei mamę, tatę, babcię, dziadka, wujków i za każdym razem dostawała niezbyt jasną odpowiedź. Wyczuwała, że coś jest nie tak, ale dorośli to zlekceważyli, bo przecież co tam wie mała dziewczynka.
Kiedy nieco dorosła, w wieku dwunastu lat po szkole poszła z koleżanką do sklepu zoologicznego, ponieważ obie lubiły oglądać zwierzęta. Właśnie oglądały króliki, kiedy podeszła ekspedientka.
Była średniego wzrostu, o kruczoczarnych włosach do ramion, a na sobie miała czarny t-shirt, jeansy, glany i aparat na zębach. Dwunastolatce bardzo spodobał się ten styl, ponieważ starała się ubierać podobnie. Sprzedawczyni była dla nich bardzo miła, nawet pokazywała im poszczególne króliki i krótko opisywała. Po niecałym miesiącu dziewczynka dowiedziała się szokującej prawdy. Miła ekspedientka ze sklepu, była jej kuzynką. Tą samą, z którą była na zdjęciach.
Po upływie czasu dowiedziała się też, że kobieta w sklepie ją rozpoznała, ale sama nie była do końca pewna swoich przekonań.
Minęło dokładnie siedem lat od momentu ich pierwszego spotkania, a teraz minęło całe sześć od momentu zaprzyjaźnienia się obu dziewczyn.
W tym momencie mają za sobą wiele wspomnień. Między innymi założyły bloga pod nazwą Zbuntowane Pozytywnie, napisały razem kilka piosenek, nauczyły się razem grać na gitarze, straszyły razem swoją rodzinę, wchodząc do starej szafy, która mieściła się przy drzwiach wejściowych i w momencie, gdy ktoś przez nie wchodził, a dokładniej przechodził obok szafy, delikatnie otwierały drzwi szafy i łapały ofiarę od tyłu za ramię ! Byłabym zapomniała ! Razem robiłyśmy swój pierwszy tatuaż.!

Pewnie już się domyśliliście, że powyżej przedstawiłam wam po krótce moje...nasze życie.
Pamiętam, że Karolina pisała już na blogu coś podobnego, tyle że zatytułowała wpis z dedykacją dla mnie. Mnie zajęło dużo więcej czasu, zanim przedstawiłam wam swoją wersję. W tym momencie musicie się zadowolić tylko tym co jest, bo w momencie usunięcia konta Karoliny przepadły też jej posty. Niestety. Ale jeśli to przeczyta, to będzie sama wiedziała, że to dla niej.
Chciałam wam jeszcze napisać, że spełniło się moje największe marzenie z dzieciństwa.
Poznać. Tak brzmiało. Poznać kuzynkę, kuzyna, ciocię, wujka... Jestem ogromnie wdzięczna Bogu, bo zamiast spełnić moją prośbę poznania czterech osób poznałam ich znacznie więcej.
W tym momencie jestem szczęśliwą ciocią - siostrą !
Karolina zawsze chciała mieć siostrę. Mówiła, że kiedy malowała paznokcie, jej brat krzyczał, że śmierdzi :P . Typowe dla każdego faceta :) Ja zawsze byłam jedynaczką, przez co marzyłam żeby mieć rodzeństwo. Więc wymyśliłyśmy, że skoro jesteśmy kuzynkami (zaprzyjaźnionymi), to jesteśmy siostrami ciotecznymi. To ostatnie słowo skreśliłyśmy.

Tak dla jasności ! Gdyby ktoś pytał, jesteśmy siostrami ciotecznymi !



Znalazłam kawałek tj. zdjęcie, które jeszcze zdążyłam zrobić na pamiątkę




Nigdy nie zapomnę tylu wspaniałych chwil. I mimo że bywało ciężko wiele razy, to było warto. Bo jeszcze z nikim się tak nie uśmiałam. I właśnie dla takich chwil warto.



 
Dziękuję :*
 
 
 
Mimo że idą święta i każdy teraz publikuje świąteczne piosenki, to byłabym głupia, gdybym nie udostępniła ulubionej piosenki mojej siostry :*
 
Śpijcie dobrze ! :)
 
 
 

 

sobota, 17 grudnia 2016

Perspektywa świata z trzeciej strony


Dobry wieczór,
pierwszy raz piszę tak późną porą, więc jeśli będzie nielogicznie i beznadziejnie, to po prostu mi tego nie mówcie.

Jeszcze przed momentem miałam wymyślony piękny początek, który miał być świetnym wstępem, ale coś nie pykło. Już kiedyś pisałam o tym co by było, gdyby młodzi ludzie uczęszczali do szkół dla magików, czy jeźdźców smoków. Dziś chciałam się skupić na nieco innym stworzeniu świata.
A co gdyby Bóg tworząc pierwszych ludzi, nadał im niezwykłe moce ?
To zabawne, bo wpadłam na pomysł napisania tego posta, gdy zastanawiałam się co by było, gdybym miała zdolność rozpoznawania w trakcie rozmowy z nowymi osobami, czy mogę im zaufać, czy nie.
Więc pomyślałam zatem, że gdybym miała taką umiejętność, to inni ludzie też potrafiliby różne rzeczy. Teleportacja, latanie, widzenie (przyszłości albo przeszłości), klonowanie, niewidzialność,
oddychanie pod wodą i wiele innych, o których każdy z nas nie raz myślał.

Przenosząc to wszystko na współczesność !
Szkoła. Uciekasz z lekcji, ale nauczycielka biegnie za tobą. Niespodziewanie znika i pojawia się przed tobą.
Inna sytuacja ! Ta z pewnością przypadnie wam do gustu.
Opierając się na tym samym. Uciekasz, nauczycielka cię goni i nagle wzbijasz się w powietrzę !

Pomyślałam też, że ten świat byłby pełen magii, ale bez istot magicznych.
Przecież to nie logiczne ! Pff.. Gdybyśmy mieli jakiekolwiek moce, na przykład gdyby ktoś potrafił robić niezwykłe mikstury i napoje, w końcu stworzyłby coś całkiem innego, bardziej niezwykłego niż dotychczas, poza tym sami my bylibyśmy już istotami, a nie ludźmi.

Ostatnią rzeczą o jakiej pomyślałam, to jakie magiczne moce chciałabym mieć, a jakich nie.
Pozwólcie, że wymienię tylko kilka i bez ważnej kolejności.

  • Nieśmiertelność.
Przez chwilę myślałam, że super byłoby być nieśmiertelnym (jak elfy), ale dziś zmieniłam zadanie.
Jestem osobą wierzącą i wiara daje mi tą nadzieję na lepsze życie. Na ziemi nie jest dobrze. Każdego dnia jest jakiś problem. Szkoła, praca, nauka, rząd, państwo, dzieci, choroby itd. Natomiast jak głosi wiara chrześcijańska, jeśli trafisz do nieba będziesz szczęśliwy na wieki.
  • Teleportacja
Zaspałeś. Stoisz godzinę przed szafą. Śpieszysz się. Masz pięć minut do wyjścia, a jesteś w piżamie i bez śniadania. Teleportujesz się w ostatnich sekundach czasu i włala (chyba pisze się inaczej)  !

  • Czytanie w myślach i niewidzialność
Myślę że te dwie mogę połączyć. Można by je wykorzystać do własnych celów, gdy chcesz mieć pewność co inni o tobie myślą, czy mówią.

  • Przewidywanie przyszłości
Tej cechy nie chciałabym posiadać. Po prostu.

  • Podróż w czasie
Hmm.. Mogłoby być ciekawie, ale sama nie wiem. To trochę jest powiązane z wiedzą o przyszłości, ale plus jest taki, że tutaj mogłabym pozmieniać niektóre części układanki tj. życia.


Jeśli teraz myślicie, że nasze życie jest bez sensu, bo z tymi umiejętnościami byłoby łatwiej, to się grubo mylicie. Tak naprawdę te dobre cechy okazują się złymi. Dzięki temu, że nie posiadamy takich zdolności, często jesteśmy wystawiani na próbę, a jakoś dajemy sobie świetnie radę sami.
Tym wpisem chciałam wam pokazać, że nie ważne kim jesteśmy, zawsze jesteśmy kimś.
Jakkolwiek to brzmi. Myślę że Bóg celowo nie dał nam takich talentów, bo ludzie szybciej by się pozabijali. Zgubiliby się. Chciał nas ocalić przed tym. Zresztą gdyby nie to kim jesteśmy, nie mielibyśmy o co walczyć (niebo, radość, szczęście), bo przecież byśmy sobie wyczarowali co chcemy. My jednak jesteśmy waleczni, silni i niepokonani. Bo należymy do Jezusa, a On zawsze zwycięża ! <3

Nie potrzebujemy mocy, tylko Jego.



P.S.  Już straciłam nadzieję, że napiszę cokolwiek. Mimo to udało się i czuje radość, bo znalazłam czas i zdążyłam przed północą.

P.S. 2. Wiecie, to że napisałam, że nie potrzebujemy magicznych zdolności, wcale nie oznacza, że nie możemy pofantazjować. "Ludzie, którzy przestają marzyć umierają", jak to powiedział Rysiek Rydel. Dlatego piszcie, jaka moc wam najbardziej przypada do gustu i dlaczego :)



 

czwartek, 24 listopada 2016

K-pop, czyli muzyka koreańska !

Cześć i dobry wieczór !

Kilka dni temu dowiedziałam się, że jest takie coś jak k-pop, i że to jest gatunek muzyczny.
Postanowiłam wspomnieć o tym na blogu, ponieważ dla mnie to jest nowość, nie wiem jak dla was.

Krótka notka od cioci Wikipedii brzmi:

K-pop (/keɪ pɔp/, akronim od ang. Korean pop; kor. 가요, kajo) – gatunek muzyczny, który powstał w Korei Południowej, absorbując elementy muzyki dance, electropopu, hip-hopu i współczesnego rhythm and bluesa.
Według autora amerykańskiego magazynu muzycznego „Rolling Stone” k-pop to mieszanka modnej zachodniej muzyki i wysokoenergetycznego japońskiego popu, która przyciąga słuchaczy za pomocą powtarzalnych chwytliwych zwrotów, czasami w języku angielskim. K-pop to połączenie zarówno śpiewu, jak i rapu oraz przywiązanie dużej wagi do część wizualnej występu oraz efektów scenicznych.
K-pop to nie tylko muzyka; k-pop stał się subkulturą, która jest popularna wśród młodzieży całego świata. Dzięki internetowi i dostępności treści cyfrowych, k-pop zyskał szeroką publiczność. Członkowie tej subkultury określają się mianem kpoperów lub kpoperek. W Ameryce istnieje także określenie Koreaboo, jednak w krajach europejskich uważane jest za obraźliwe.

Następnie postanowiłam sprawdzić brzmienie tej muzyki.
Postaram się powiedzieć to delikatnie. Nie podoba mi się. Ale oczywiście szanuję, jeśli ktoś tego słucha. Bo wiece tak ogólnie, z notatki powyżej brzmi całkiem nieźle, ale kiedy posłuchałam sobie różnych utworów, to według mnie zalatuje pod disco-polo, którego ja nie uważam za gatunek muzyczny. Jest jeszcze jedno ale ! Nie znam się na tej muzyce, więc może po prostu źle zdefiniowałam, komputer mógł wyświetlić coś podobnego, może innego, no nie wiem, to jest tylko zarys mojej opinii. Ogólnie moim celem, było przedstawić wam ten gatunek.

Kolejnym równie "dziwnym" (pod względem nazwy) jest j-pop.
Tutaj Wiki tłumaczy:

J-pop (pełna nazwa japoński pop) – skrót używany przez cywilizacje zachodu do określania japońskiej muzyki popularnej. Termin j-pop został wymyślony w stacji radiowej J-Wave. Jest szeroko używany w Japonii do określania piosenek z gatunków pop, rock, dance, hip-hop czy soul. Do piosenkarzy j-popowych zalicza się zarówno popularnych muzyków jak i seiyū.
Sklepy w Japonii zwykle dzielą dostępną muzykę na cztery główne sekcje: j-pop, enka (tradycyjna forma ballad), muzyka poważna oraz muzyka światowa.

Znowu zarys mojej opinii: Myślę że trochę lepsze niż poprzednie, ale bez rewelacji.
Chociaż jest to muzyka znana z gier, reklam, filmów i przede wszystkim anime. A ja czasami lubię słuchać muzyki z anime :)
Jeśli znacie jakieś fajne piosenki z anime piszcie mi koniecznie !

Trzecim podobnym pod względem nazwy gatunkiem jest c-pop.

Chiński pop czyli c-pop (chin. trad. 中文流行音樂; chin. upr. 中文流行音乐; pinyin: zhōngwén liúxíng yīnyuè) to skrót od Chinese popular music czyli chińska muzyka pop. Większość artystów tego nurtu pochodzi z Hongkongu, Tajwanu i Chin kontynentalnych. Pozostali pochodzą z krajów, w których duża część ludności używa języka chińskiego, np. Singapur, Malezja.

Myślę, że podobne bardzo brzmienie do poprzedniego. Jak już mówiłam to nie jest moja muzyka, chociaż niektóre Chinki bardzo ładnie śpiewają. (Ale nie tak ładnie jak Tarja czy Sharon)

Znalazłam jeszcze coś takiego jak j-rock.
Tutaj Wikipedia głosi:

Japoński rock (nazwa często skracana do J-Rock) – nurt muzyki japońskiej, odwołujący się do europejskich i amerykańskich gatunków takich jak rock, soft rock, rock alternatywny, a także punk, metal, metal symfoniczny, muzyka elektroniczna i wiele innych. W J-rocku często występuje połączenie bardzo wielu gatunków muzycznych. Fani używający tego określenia często mają na myśli zespoły grające także gatunki, niekiedy ze wstawkami z hip-hopu, czy jazzu.

Typowe anime ! Jak dla mnie wolę wolniejsze piosenki tego gatunku. Wiki wspomniała o metalu symfonicznym, którego ja słucham na co dzień i nie bardzo rozumiem co ma jedno z drugim związanego, ale przecież z internetem się nie pokłócę !


Na koniec przykładowa piosenka japońskiego popu :)

Dziękuję, że dotrwaliście do końca !




 

sobota, 8 października 2016

Kicz, czyli o tym czy śmiać się czy płakać !

Witajcie moi drodzy czytelnicy !
Dzisiaj znowu wybrałam dość kontrowersyjny temat, ale przynajmniej taki, który mnie bawi.
I na wstępie pragnę dodać, że to o czym napiszę i w jaki sposób skomentuję, to moja sprawa.
Natomiast komentarze już należą do was, i tam możecie wygłosić swoje zdanie. (nie hejtując przy okazji mnie).

Skoro sprawy organizacyjne ogarnięte, przejdźmy do kiczu !
Czym jest kicz ?
Słownik Języka Polskiego głosi:

kicz
1. «kompozycja plastyczna, utwór literacki, film itp. o małej wartości artystycznej»
2. «przedmiot wykonany z przepychem, ale zupełnie pozbawiony gustu»

• kiczowaty • kiczowato • kiczowatość

Do czego zmierzam ! Chciałam wam opowiedzieć pewną historię, która wiążę się z wydarzeniami sprzed dwóch lat i powtórzyły się w tym.
Mianowicie gdzieś w drugiej klasie technikum miałam taki przedmiot jak kultura.
I na jednym z tematów był właśnie kicz.
W czasie prowadzenia lekcji, pani opowiedziała jakąś historię związaną z "dewotkami", które klepią różaniec całą Mszę, a potem obrabiają Ci tyłek.
Wtedy przypomniała mi się pewna sytuacja i powiedziałam, że to tak teraz (czyli w czasie kiedy to miała miejsce) pewna grupka katolików jeździ po całej Polsce za zespołem Behemoth, protestując i modląc się za nich. Pani i cała klasa buchnęła śmiechem.
Poważnie, nie wiedziałam czy to dobrze czy źle, ale mnie ta sytuacja śmieszyła i nadal śmieszy.
Nauczycielka powiedziała tylko tyle: "Jeszcze mi powiedz, że w tej grupie modlących nie było ani jednej młodej osoby". "Tak" - odpowiedziałam. Jeszcze większy śmiech.

Słuchajcie, w tym roku sytuacja się powtórzyła. I żebyście nie zrozumieli mnie źle. Również modlę się za zespół, bo mimo że lubię ich muzykę, to nie do końca rozumiem ich działania, jako osoba wierząca. Ale żeby była jasność! Nie jeżdżę do każdego miasta za nimi, strasząc ich różańcem!
To chyba nie w tę stronę. Skoro jesteśmy wierzącymi, powinniśmy zachęcać niewierzących do naszej wiary, a nie odstraszać, czy straszyć i grozić.
Pomyślcie tylko jakbyście się czuli, gdybyście słuchali takiej muzyki i żyli na co dzień dobrze.
Chodzilibyście do kościoła, modlili każdego dnia, byli mili, pomocni i uczynni, i wreszcie na zasłużonych wakacjach, pojechalibyście na koncert, na który długo czekaliście, tylko po to aby się rozerwać, zaszaleć i posłuchać waszej ulubionej muzyki. Wyobraźcie sobie teraz, że przed rozpoczęciem koncertu, podchodzi do was starsza pani i mówi wam: "Ty jesteś złym człowiekiem! Ranisz Jezusa! Będziesz się smażył w piekle!". Rozpacz. Ja osobiście poczułabym się strasznie.
Inna rzecz! Bo może większość nie lubi takiej muzyki i uważa, że to darcie i ogólnie satanizm.
Więc skoro Behemoth to zespół tylko dla niewierzących, a tacy w Polsce występują i nie mogą z naszej winy chodzić na swoje koncerty, to dlaczego my na swoje możemy?
Gdzie tu jest tolerancja?
Ateiści ni robią nam protestów przed chrześcijańskimi koncertami. Dlaczego?

Więc może z tym pytaniem retorycznym was zostawię. Zastanówmy się co robimy i jak to robimy, żebyśmy mogli powiedzieć sobie, że naprawdę jesteśmy dobrymi ludźmi.

 

niedziela, 28 sierpnia 2016

Proste pomysły na coś słodkiego !

Ha-joo !! Cześć witam was serdecznie po raz kolejny na moim blogu!

Dziś napiszę wam o moich własnych propozycjach na słodkości, gdy nie ma pod ręką czekolady, cukierków, czy innych przekąsek albo gdy lubicie wybrzydzać jak ja :)
Pamiętacie jak testowałam zagraniczne słodycze ? Tam była pianka w słoiku "Marshmallow".
Tą samą nazwę znalazłam ostatnio na piankach "Jojo".

Wymyśliłam zatem świetną rzecz. Na pewno każdy lubi tosty. Możecie posmarować tosta Nutellą, następnie położyć kilka pianek i przykryć drugą kromką. Tak przygotowanego tosta zapiec w tosterze! I schrupać :)

Nie wiem jak wy, ale ja często z moją klasą w gimnazjum na ogniskach piekliśmy pianki.
Wcale nie potrzebujecie ogniska, możecie (tak jak ja dziś na Snapie), nabić piankę na wykałaczkę, potrzymać kilka sekund z każdej strony piankę nad świeczką (zapaloną :P) i tak pysznie przygotowaną Jojo zjeść. Ona wtedy ma konsystencję podobną do tej oryginalnej w słoiku.
Uważajcie tylko żeby rozgrzana pianka za bardzo się nie spiekła i żeby nie spadła np. na dywan albo spodnie, bo bardzo ciężko ją zdjąć.

Kolejne wykorzystanie pianek jest już z ich opakowania na odwrocie.
Możecie również zrobić sałatkę owocową i posypać piankami oraz udekorować np. jogurtem.

Zgodnie z przepisem możecie również wlać ciepłe lub zimne mleko do miseczki (250 ml) i dodać 4 pianki.
Albo to samo do kubeczka (200 ml) i 3 pianki oraz podgrzać w mikrofali (1 min.)

Kolejny przepis z opakowania jest podobny do mojego tosta, tyle że potrzebujecie wafla tortowego oraz jedną albo dwie pianki, które kładziecie na jednego wafla. Wafel musi być wielkości kanapki. Gdy już macie ułożone pianki na waflu, wstawiacie go do piekarnika (3min. 180 stopni) albo do mikrofali (15 sek.). Gotowego wafla przykrywacie drugim i gotowe !

Ostatnią moją propozycją jest "Bomba Kaloryczna", czyli mój prywatny deser.
Robiłam go dość często jak byłam młodsza, a chciałam zatrzymać gości :)
Obieracie banana i kładziecie na rozgrzaną patelnię z masłem. Posypujecie go z każdej strony cukrem i przypiekacie. Cukier się karmelizuje i przylega do banana, a wy macie swoją bombę !
Nazwę wymyśliła moja babcia, kiedy podałam jest tak przyrządzonego banana. :)


A teraz standardowo piosenka dnia !

P.S. Byłam niedawno na koncercie Nightwish i teraz cały czas będę go słuchać, więc to się wiąże z tym, że będę udostępniać go cały czas !




 

czwartek, 18 sierpnia 2016

Bardzo kontrowersyjny temat !

Cześć !

Dzisiejszy temat pochodzi z serii "Listy" i jest powodem do wielu sporów...
Ale to nie jest list, tylko lista !
Może większość z was się ze mną nie zgodzi, ale chciałam dziś udowodnić, że ta lista z pewnością jest nieco przesadzona.
Mianowicie jest to lista zakazanych zespołów przez kościół katolicki.
Pewnie teraz pomyślicie: "No tak ! Ty słuchasz ciężkiej muzyki, to na pewno będziesz jej teraz bronić !". A to nie tak, ponieważ uważam, że to świetny pomysł z taką listą, tyle że niektóre zespoły nie powinny się tam znaleźć.
Postaram się udowodnić o co mi chodzi, wymieniając wam wybrane przeze mnie zespoły, ponieważ lista jest bardzo długa i większości nawet nie znam, ale widząc niektóre z nich jestem w ciężkim szoku.

  1. Behemoth (chyba się ze mną zgodzicie, że akurat ten zespół słusznie jest zapisany na liście ?)
  2. AC/DC (szczerze nie mam pojęcia co do zespołu, bo nigdy nie zagłębiam się aż tak, ale wydaję mi się że chodzi o piosenkę "Highway to hell")
  3. Bob Marley (bo co ? ćpał czy tam trawę palił ? Hmm.. według mnie to tylko zachowanie osoby, a nie muzyka, nie ?)
  4. Linkin Park (totalnie nie rozumiem)
  5. Marylin Manson (gość dla wizerunku scenicznego wydłubał sobie oko, ale jeśli chodzi o muzykę robi same covery)
  6. Nightwish (oburzam się i wcale nie dlatego, że to mój ulubiony zespół, ale dlatego że akurat tutaj znam teksty, a założyciel jak i członkowie noszą krzyż na szyi i ogólnie są dobrymi ludźmi na poziomie, i co ? Ciekawi mnie kto wymyślił tę listę)
  7. Within Temptation (to samo co w przypadku Nightwish, teksty, ekipa i muzyka, a już się nie mówi o atmosferze na ich koncertach)
  8. Rammstein (bo co ? Z kraju Hitlera ? Teksty akurat też spoko)
  9. System of a down (jest chyba tylko jeden wers w piosence "Chop Suey" - gdy anioły umierają, a poza tym nie wiem czy coś jeszcze, ale może jest wyrwane z kontekstu ? Akurat tutaj nie wiem)
  10. Pink Floyd (?)
Dobra pewnie Ci, którzy nie słuchają tych zespołów powiedzą, że wszystkie jak leci są satanistyczne i złe, więc pora na coś zupełnie innego, równie zaskakującego i na ten temat się nie wypowiem, bo po pierwsze nie słucham, po drugie nie znam się.. (No niektórych słucham ale mało co)

  1. Avicii
  2. Beyonce
  3. Britney Spears
  4. Bruno Mars
  5. Celine Dion
  6. Demi Lovato
  7. Ellie Goulding
  8. Eminem (kocham Eminema <3 )
  9. Justin Bieber (bo za bardzo "ąłęł bułka z masłem"?)
  10. Jay-Z
  11. Jessie J
  12. Katy Perry
  13. Ke$ha (ej lubiłam ją)
  14. Lady Gaga
  15. Lena Del Rey
  16. Miley Cyrus
  17. One Direction
  18. Rihanna
  19. Selena Gomez
  20. Shakira
  21. Snoop Dogg
  22. Coma (wtf? Coma?! A co z tekstem :niech będzie chwała za ten czas.."?!)
  23. zespoły techno (????)

Teraz to mi ulżyło ! Ha nie żebym dokładnie trzymała się listy i wykreślała co mogę słuchać czego nie, ale szczerze w szkole mnóstwo razy byłam atakowana z tego powodu przez rówieśników, i nawet przypomina mi się sytuacja, gdzie koleżanka powiedziała, że właśnie nie mogę słuchać metalu i szczerze kamień z serca, bo ta lista powyżej, to jej play-lista.
Myślę, że z deka jest przesadzona, serio ! Ale wydaję mi się, że pewnie osoba tworząca ją muzykę ciężką po prostu włożyła do jednego wora, nie sprawdzając nic, a pop ? Cóż.. Nie mam pojęcia !
Nie mówię, że wszystko się nie zgadza, bo takie zespoły jak Behemoth, Manson, Kat czy inne tego typu są słusznie uznane za "złe", ale znowu - to jest tylko i wyłącznie moja opinia !
Co wcale też nie oznacza, że przestanę danych zespołów słuchać, bo jak już wiecie z posta "Sztuka słuchania prawdziwej muzyki", słowa nie mają najmniejszego znaczenia, a przynajmniej w metalu !

Ja was gorąco pozdrawiam i zamieszczam tradycyjnie piosenkę !
Myślę że możecie pisać w komentarzach ulubione piosenki i wasze imiona, i jeśli tylko chcecie pod każdym wpisem będę zamieszczać je dla was ! ;*





 

sobota, 6 sierpnia 2016

Metamorfoza ? Czemu nie !

Dziś wpis, na który przygotowywałam się dość długo, ale tylko dlatego, że miałam telefon w naprawie i nie mogłam zrobić wszystkiego tak jak chciałam. :)
Mam nadzieję, że się spodoba..

Po pierwsze zanim przejdę do rzeczy muszę napisać, że nie zawsze dobre jest słuchanie innych.
Mam na myśli taką sytuację, że kiedy coś wam się spodoba i zapragniecie to zrobić, to nie słuchajcie tych, którzy będą robić wszystko, abyście tego nie zrobili.
Druga sprawa, to jeśli nie będziecie chcieli czegoś zrobić, a inni będą wam tłumaczyć, że lepiej teraz, niż później - zróbcie to ! Bo potem może być za późno.




Cóż, nie pozostaje mi już nic więcej, jak tylko zaprosić was na kolejny wpis !


Pewnie jesteście ciekawi dlaczego napisałam na początku dwie zasady, których zapewne nikt nie rozumie. To w rzeczywistości bardzo proste zasady, ale przyznam że nie zawsze i nawet ja czasami ich nie rozumiem. Po prostu chodzi o to, że zrozumieją ci, którzy przeżyli coś z czego są zadowoleni i coś czego żałują.


 

Tak wyglądałam kiedyś. Na tym zdjęciu moje włosy są prosto spod prostownicy, ale do czego zmierzam ! Mając takie włosy (kolor) zdecydowałam się na koloryzację.
Chciałam być czerwonowłosą... i byłam.
Moje życie, jak i wygląd zmieniły się o 18O stopni, ale czerwona farba ma to do siebie, że szybko się spłukuje. Potem wyglądałam tak...



Miałam piękne, długie i nieco rudawo-rdzawe włosy. Muszę przyznać, że mam trochę hopla na punkcie swoich włosów. Od zawsze musiały być zdrowe i długie :)
Niestety.. Ubzdurało mi się, że chcę zostać blondynką. Co prawda nigdy do końca nią nie będę, ponieważ mam ciemną karnację, ciemne odrosty, oczy oraz brwi.



Mimo to postanowiłam spróbować. (te minki są po to, aby chronić cudze mienie :P )
I wracamy do punktu wyjścia. Poszłam do fryzjera i ...


Ciężko mi to przyznać, ale żałuję ściętych włosów. Niestety koło się zamyka. A raczej zamknęło, bo mama powtarzała mi w kółko "zetnij chociaż końcówki !", ale jej nie słuchałam. W końcu nie miałam wyjścia, bo moje włosy nadawały się już tylko pod nożyczki. I to jest ta druga zasada.
A pierwsza ? Pierwsza wciąż przypomina mi, że jestem blondynką, wbrew złośliwych komentarzy innych !







Nie jest już tak źle jak na początku, ale teraz tylko czekam, aż znów będą długie.
Piosenka dnia ? Proszę bardzo !



 

Rok mnie tu nie było

Wiele razy myślałam o tym, żeby tego bloga już usunąć. Ale wiecie co? To taki pamiętnik. Lubię czasem tutaj wrócić i poczytać swoje słowa....